Juhu juhu przyjechały do mnie ostatnio aż z targów we Francji zgrzebła do wyczesywania runa ;D
Wymiary szczotki to 21/8 cm ;D ;D ;D
Uwielbiam nowe gadżety ;D
W międzyczasie...
piątek, 20 kwietnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
Aksamitki
Juhu już wykiełkowała mija plantacja aksamitek. Kiedyś nie lubiłam tych kwiatów, ale odkąd dowiedziałam się o ich właściwościach barwierskich...polubiłam i zakładam plantację...bo ile roślinek może wyrosnąć z 4 opakowań nasion...oj podejrzewam,że dużo ;)
A właśnie TU BĘDZIE MÓJ KAWAŁEK OGRÓDKA ;D
Jak go przekopię oczywiście ;D Napatrzyłam się na grzebiące w ziemi sąsiadki, teściowe i takie tam inne kobity i mi też zachciało się własnych grządek z warzywkami i owocami. Także łopatologia już wkrótce!!!!
A właśnie TU BĘDZIE MÓJ KAWAŁEK OGRÓDKA ;D
Jak go przekopię oczywiście ;D Napatrzyłam się na grzebiące w ziemi sąsiadki, teściowe i takie tam inne kobity i mi też zachciało się własnych grządek z warzywkami i owocami. Także łopatologia już wkrótce!!!!
wtorek, 10 kwietnia 2012
Przebudzenie
Powiedzmy, że trochę się ogarnęłam z letargu , jaki mnie ostatnio dopadł. Głównie dlatego,że dostałam zastrzyk wełny, na kupno której sama nie mogłam sobie pozwolić- przedwiośnie jest dla mnie ciężkim okresem...;/
Ale jest lepiej :D
Wełnę sprzędłam i pofarbowałam. Bez zapraw bo nie miałam. Ale wyszła chyba najlepiej jak dotąd.
Do pierwszej kąpieli poszedł ususzony skrzyp, liście brzozy i wrotycz. Wrzuciłam do niej melanżowoszarą wełnę i wyszła trochę melanżowoszaro zielona. Powstały z niej mega monstery ,czyli skarpety na igle w rozmiarze ok 45-46, o wadze ponad 200 gram (właśnie chciałam je zważyć i podać dokładna wagę, ale gdzieś zaginęła mi waga- ostatnio widziana w rękach małych potworków ;D
Do drugiej kąpieli dosypałam łupiny cebuli i wtedy się zaczęło:) Z pierwszej kąpieli wyciągnęłam wełnę zieloną, a raczej zgniło zieloną (od lewej), z drugiej trochę jaśniejsza zieleń oliwkową, a z trzeciej do której wrzuciłam wełnę w kolorze pudrowego różu- jasno brązową-taka kawa z mlekiem.
To moje pierwsze zielenie, więc jestem mega zadowolona z efektów, szczególnie po wszystkich dupowatych miodowych brązach :)
Zdjęcia nie oddają intensywności koloru, niestety;/
I jeszcze parę fotek ostatnich naalbindingowych tworów, w końcu je opstrykałam ;D
Tę czapkę wrzucałam jeszcze nie dokończoną ;D Wełna ręcznie przędziona, ale tylko to rude wykończenie jest naturalnie barwiona...w desperacji sięgnęłam po stare zapasy jeszcze nienaturalnie barwionych wełenek.
Druga odwrotnie- tylko wykończenie nie jest naturalnie barwione.
I kolejna już po całości fulll naturalna, wrzosowa z bakłażanowym wykończeniem.
Skiety- rozmiar ok 38 ;)
Ale jest lepiej :D
Wełnę sprzędłam i pofarbowałam. Bez zapraw bo nie miałam. Ale wyszła chyba najlepiej jak dotąd.
Do pierwszej kąpieli poszedł ususzony skrzyp, liście brzozy i wrotycz. Wrzuciłam do niej melanżowoszarą wełnę i wyszła trochę melanżowoszaro zielona. Powstały z niej mega monstery ,czyli skarpety na igle w rozmiarze ok 45-46, o wadze ponad 200 gram (właśnie chciałam je zważyć i podać dokładna wagę, ale gdzieś zaginęła mi waga- ostatnio widziana w rękach małych potworków ;D
Do drugiej kąpieli dosypałam łupiny cebuli i wtedy się zaczęło:) Z pierwszej kąpieli wyciągnęłam wełnę zieloną, a raczej zgniło zieloną (od lewej), z drugiej trochę jaśniejsza zieleń oliwkową, a z trzeciej do której wrzuciłam wełnę w kolorze pudrowego różu- jasno brązową-taka kawa z mlekiem.
To moje pierwsze zielenie, więc jestem mega zadowolona z efektów, szczególnie po wszystkich dupowatych miodowych brązach :)
Zdjęcia nie oddają intensywności koloru, niestety;/
I jeszcze parę fotek ostatnich naalbindingowych tworów, w końcu je opstrykałam ;D
Tę czapkę wrzucałam jeszcze nie dokończoną ;D Wełna ręcznie przędziona, ale tylko to rude wykończenie jest naturalnie barwiona...w desperacji sięgnęłam po stare zapasy jeszcze nienaturalnie barwionych wełenek.
Druga odwrotnie- tylko wykończenie nie jest naturalnie barwione.
I kolejna już po całości fulll naturalna, wrzosowa z bakłażanowym wykończeniem.
Skiety- rozmiar ok 38 ;)
środa, 14 marca 2012
Zróbmy sobie soczek
Uwielbiam soczek domowej produkcji przede wszystkim dlatego,że poranna bomba witaminowa daje niezłego kopa;) A wystarczy kilka marchewek, jabłek i pomarańcza lub cytrynka dla orzeźwienia smaku i gotowe ;)
Pychotka!!!Polecam!!!Jak widać nawet się nie narobię...mam pomocnika, który uwielbia pomagać mamusi;)....żeby jeszcze pozmywał...;)
Pychotka!!!Polecam!!!Jak widać nawet się nie narobię...mam pomocnika, który uwielbia pomagać mamusi;)....żeby jeszcze pozmywał...;)
sobota, 10 marca 2012
Domowy makaron i brązowa czapa
Pamiętacie smak niedzielnego rosołku z mamusinym makaronem domowej roboty? Ja go jutro będę szamała;)Tylko coś mi po placku łaziło jak podsychał ;D ach te kotyyyy ;D
Kończyłam dziś czapę brązowo- rudą. Obie wełny są ręcznie przędzione, a ruda naturalnie barwiona marzanną.
I jeszcze ja w czapie po skończeniu pracy...sprawdzam czy będzie wygodna;)
Kończyłam dziś czapę brązowo- rudą. Obie wełny są ręcznie przędzione, a ruda naturalnie barwiona marzanną.
I jeszcze ja w czapie po skończeniu pracy...sprawdzam czy będzie wygodna;)
Troche oszukany metrowiec;)
Uwielbiam to ciasto, ale przeważnie robię połowę porcji, znaczy pomijam białe ciacho...czekoladowe jest najlepsze ;D
Polany czekoladą, udekorowany przez Tymona;) Mniammmmmm;)
Polany czekoladą, udekorowany przez Tymona;) Mniammmmmm;)
piątek, 9 marca 2012
Rozdawajka
Zapraszam do rozdawajki tu : u Lady Altay .Do wygrania stylizowane na Zaghunluq wrzecionko oraz czesanki wełniane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















